Konfederacja powstała na bazie Krajowego Związku Kierowców i Przewoźników Drogowych “TRANSPORTOWCY”. Związek “TRANSPORTOWCY” założyliśmy w 2001 roku. Powstał w wyniku analizy projektu ustawy o transporcie drogowym przygotowanym przez ówczesnego ministra transportu Pana Widzyka. Uznaliśmy, że to co proponuje minister Widzyk w swoim projekcie, w żaden sposób nie zabezpiecza interesów polskiego transportu drogowego. Zmiana ekipy rządzącej na SLD zastała nas w trakcie organizowania się do dalszych działań. Protestowaliśmy przeciwko nadmiernym obciążeniom podatkowym (w transporcie towarowym podatek płacony jest kilkakrotnie w różnych formach i rodzajach). Nasze ciężarówki wyjeżdżały na ulice w samym Toruniu dwukrotnie. Zmieniono prawo ustawowo, które ogranicza protesty na ulicach – dopełnienie wszystkich wymogów w zasadzie uniemożliwia protesty pojazdami na ulicach miast (blokowanie ulic).
Pojawił się kolejny problem – kasy fiskalne w taksówkach. Podjęliśmy zdecydowane działania przeciwko, kierowaliśmy się pozostałą logiką, podatki należy płacić na pewno, natomiast urządzenie fiskalne w pierwotnym swoim założeniu miało kosztować trzy tysiące złotych. Stanowiło to dla taksówkarzy zbyt duże jednorazowe obciążenie a wszystkie funkcje kasy fiskalnej za wyjątkiem paragonu spełniły taksometry. W tym czasie połączyliśmy się dla ratowania naszych interesów z innymi organizacjami i tak powstało ,, Porozumienietoruńskie ” skupiające organizacje taksówkarskie Polski. Kierowanie porozumieniem powierzono Tadeuszowi Tomaszewskiemu z Krajowego Związku Kierowców i Przewoźników Drogowych ,, TRANSPORTOWCY “, który wraz z Tadeuszem Stasiowem z Ogólnopolskiego Związku Taksówkarzy RP – (Warszawa) przemiennie w zależności od sytuacji podejmowali działania. Rozmowy z Ministerstwem Finansów przyniosły połowiczny sukces, a to, że częściowo urzędy skarbowe dokonywały zwrotu za zakup urządzeń fiskalnych, a po naszych kolejnych akcjach i rozmowach z ówczesnym wiceministrem finansów Wiesławem Ciesielskim a i wicepremierem prof. Grzegorzem Kołodko przesunięciu w czasie instalowaniu powyższych urządzeń niemal co rok. To nas ucieszyło – uznaliśmy, że mamy czas na dalszą konsolidację środowiska, by po zjednoczeniu zaprotestować we wszystkich większych miastach Polski – i tak się stało. Pojechaliśmy podziękować za czas jaki dostaliśmy po przesunięciu terminu instalowania kas fiskalnych w taksówkach. Na stronach Ministerstwa Finansów nadal funkcjonuje ta informacja lecz różnimy się w opisie jak to jest oryginał – zał. nr 1 – my kulturalnie dziękujemy na przesunięcie i koniec. Ministerstwo pisze o jakim dyplomie, pozostawiam to waszej ocenie, oryginał do wglądu! W owym okresie pojawiają się różnice zdań w naszym środowisku i podzieliły równo, jedni chcą kas uznając, że to uporządkuje rynek inni nie. Wydatek dla taksówkarza z małej miejscowości trzy tysiące złotych to wydatek ponad miarę, często przekraczającej miesięczny obrót w małych miastach. Mimo protestów, wielokrotnych rozmów stanowisko Ministra Finansów i całego ówczesnego rządu w sprawie kas było twarde bez ( jakichkolwiek ustępstw i możliwości dalszych negocjacji ).
Batalię kolejną jaką przeprowadziliśmy i to z pełnym sukcesem, była batalia o to, by ustawa o czasie pracy kierowcy nie dotyczyła taksówkarzy. Jak mógłby taksówkarz zarobić w ciągu ośmiu godzin pracy ( zakładając, że ma kurs co godzinę czy rzadziej ) na ZUS, podatek oraz opłaty bazowe, eksploatacyjne czy inne ) Problemy z jakimi borykają się nasi przewoźnicy towarowi to całe spektrum kłopotów. Największym jest ustawa o czasie pracy kierowców i wynikające z niej różnego rodzaju kary. Okazuje się, że około 80% wszystkich nałożonych kar przez Inspekcję Drogową, to kary wypływające z tej ustawy. Rodzi się pytanie, czy przy polskiej infrastrukturze drogowej ( parkingi – miejsca bezpieczne dla załadowanych często wartościowymi sprzętami ciężarówek ) spełniają wymogi tej ustawy. Poczyniliśmy starania, aby ustawa o czasie pracy kierowców ponownie wróciła pod obrady Sejmu – trzeba ją poprawić, uelastycznić i dostosować do naszych polskich realiów. Podobnie rzecz ma się z ustawą o transporcie drogowym, wymaga również pewnych elastycznych rozwiązań ,wnosimy o kolejna jej nowelizację – z mocy prawa nam przysługującego ,, (Art. 16. Federacje i konfederacje wymienione w art. 2 mają prawo opiniowania założeń i projektów ustaw oraz aktów wykonawczych do tych ustaw w zakresie objętym zadaniami związków pracodawców.)” – naganne i bulwersujące w naszym środowisku jest to, że w ustawie o transporcie drogowym brakuje zapisu o umorzeniu lub częściowym umorzeniu kar nakładanych przez Inspekcję Drogową. W każdej innej sprawie obywatel polski może odwołać się od decyzji ( np. do sądu ) oprócz decyzji Inspekcji Drogowej. Taka sytuacja w żaden sposób nie przyczynia się do wspierania małych, średnich i dużych przedsiębiorstw polskich, a bywa, że jest przyczyną bankructwa tych słabych finansowo. Przewozy ( frachty ) przed ich wykonaniem trzeba zabezpieczyć ( zainwestować w ubezpieczenie, paliwo, winiety, opłaty, ludzi ) a zapłata za tę usługę odbywa się z dużym opóźnieniem, a zdarza się, że i zleceniodawca unika zapłaty wogóle.
Uczestniczymy w posiedzeniach sejmowych komisji jako uczestnik ( strona społeczna ) z możliwością wyrażania opinii ( propozycji ) do nowelizowanych ustaw – ostateczny tekst, co jest oczywiste, podejmują posłowie. Podobnie jak w sejmie, jesteśmy członkiem stałym ,, Zespołu konsultacyjno – doradczego” w Ministerstwie Transportu Głównego Inspektora Inspekcji Drogowej. Wielość ustaw czy rozporządzeń ministerialnych dotyczących naszej działalności jest przeogromna – przeogromna też jest wielość naszych problemów. My opieramy nasze działania na pracy społecznej naszych działaczy oraz naszych członków. Jaki aparat pracuje na rzecz sejmu i ministerstwa !!! ( tysiące ludzi ). W działaniach naszych jest determinacja, przekonanie o słuszności upominania się o nasze prawa. Składamy odpowiednio merytoryczno – prawnie przygotowane przez nas propozycje roztrzygnięć prawnych ( w obszarach nas dotyczących ) Jednak zawsze o wszystkim decyduje Sejm RP jako najwyższy suweren. Ubolewam, że inne grupy zawodowe jak służba zdrowia, prawnicy czy rolnicy i inni mają swoich przedstawicieli w Sejmie, aby pilnowali interesów tych grup zawodowych. My niestety nie. Tu każdy musi sam sobie odpowiedzieć dlaczego i czy zrobiłby coś by to zmienić?